warsztaty

Przeczytajcie zapis z rozmowy, w której bracia: Adam, Karol i Mariusz, opowiadają o swoich przeżyciach związanych z udziałem w warsztatach u karmelitów bosych.
br. Adam: Jak sama prowadząca pani Magda Sternicka powiedziała warsztaty te to była przede wszystkim modlitwa. Taka modlitwa specyficzna, modlitwa wspólnotowa, która polegała przede wszystkim na tym, żeby tą naszą pracą, tym naszym śpiewem niejako zbliżyć się do Pana Boga przez ten śpiew, przez wlaśnie tą naszą wspólną pracę. Piękne było to, że warsztaty te to była taka wielka okazja do tego, żeby jakoś spędzić te parę dni w takim przyjaznym, prawdziwie rodzinnym gronie. Pomimo tego, że większość z nas się nie znała, to jednak atmosfera byla bardzo rodzinna i była to atomsfera takiej chrześcijańskiej radości. Możnaby było powiedzieć atmosfera takiej radosnej agapy po jakimś wielkim wydarzeniu czy w oczekiwaniu raczej na jakieś wielkie wydarzenie, bo przecież już niedługo święta Bożego Narodzenia, tutaj przeżywamy Adwent i pod tym względem właśnie bym to odbierał takie radosne oczekiwanie z Panem Bogiem na jakieś wielkie wydarzenie chwaląc śpiewem Jego matkę Maryję. Jestem bardzo zadowolony, że dane mi było uczestniczyć w tych warsztatach tym bardziej, że mogłem przeżywać je również z naszymi braćmi karmeltami bosymi, z którymi nie miałem wcześniej zbyt dużego kontaktu, a tutaj udało się ten kontakt nawiązać. Z tego się również bardzo cieszę. Jestem pod wielkim wrażeniem naszej prowadzącej pani Magdy Sternickiej, która wprowadziła niesamowicie rodzinny klimat i przeprowadziła te warsztaty raz, że profesjonalnie a dwa, jak no taka prawdziwa przyjaciółka, która nie krzyczy, nie dyryguje, ale raczej doradza i podpowiada, co zrobić żeby to wszystko było dobrze. Także mam nadzieję, że to nie były tylko jednorazowe warsztaty, ale że dane mi będzie uczestniczyć jeszcze kiedyś w takich warsztatach, bo naprawdę warto. Wykonywaliśmy głównie pieśni maryjne, ale nie tylko, bo takim najtrudniejszym dla nas wyzwaniem to była właśnie Msza Porankowa Piotra Pałki, którą właśnie wykonywaliśmy podczas Mszy świętej czyli części stałe: Kyrie, Sanctus i Agnus Dei. To jest msza napisana na cztery głosy także niezwykle ciężko było nam zgrać się razem, bo nie wszyscy z nas byli profesjonalistami raczej większość to amatorsko zajmuje się śpiewaniem. Ja śpiewałem akurat w tenorach i ta nasza grupa no to była taka szczupła i nieśmiała, dużo takiej nieśmiałości, bo nie mieliśmy wśród nas takiego przestawiciela, który by poprowadził nas, ale się na szczęście ostatecznie zgraliśmy, udało się. Oprócz Mszy Porankowej zaśpiewaliśmy jeszcze parę chorałów, było Ave Maria, było Singularis oparte między innymi na tekście Flos Carmeli czyli tym naszym sztandarowym hymnie karmelitańskim. No i były takie utwory, jak Magnificat, chorał z Taize, Magnificat Piotra Pałki napisany do słów Jana Pawła II i na koniec zaśpiewaliśmy również Piotra Pałki Jezu Ufam Tobie i to było takie zwieńczenie tego naszego występu w kościele.
br. Karol: Myślę, że mówiąc o tych warsztatach należy się przede wszystkim wielki ukłon w stronę pani Magdy i pana Maćka Sternickich, którzy w bardzo krótkim czasie przygotowali te warsztaty.Myślę, że było to bardzo wielkie zadanie dla nich i podołali temu zadaniu mimo wielu oporów, jakie spotykały ich w czasie drogi, o których często nam mówili w czasie warsztatów. Głównym celem, oczywiście tych warsztatów, było chwalenie Pana Boga przez muzykę. Przez śpiew, którym obdarzył nas Pan Bóg, że możemy z siebie wydawać głos i chwalić Go w tenże piękny sposób jakim jest śpiew. Wiele razy było to przypominane w czasie różnych konferencji, które głosili nam przedstwiciele wspólnoty karmelitów bosych jak również był, między innymi, pan Jan Pospieszalski, który pięknie nam wytłumaczył sens muzyki kościelnej w obecnym Kościele, Kościele XXI w, jak również zagrożeniom, którym musi się dzisiejszy Kościół oprzeć. A które dotykają niestety wiele parafii. Mówił między innymi o zatracie pieśni, że często śpiew staje się śpiewem tylko organistów a lud tak na prawdę nie uczestniczy w tych śpiewach. I na to pan Jan zwrócił ogromną uwagę. I nam i sobie życzył, aby się to jak najszybciej zmieniło. I myślę, że było to bardzo ważne szczególnie dzisiaj, kiedy znamy rzeczywistość. Drugim powodem zadowolenia jest to, że można było odkryć na tych warsztatach piękno śpiewu gregoriańskiego. Myślę, że dzisiaj jest to bardzo potrzebne, bowiem Kościół niejako dszedł od tej pięknej praktyki, od tego pięknego śpiewu jakim jest właśnie śpiew gregoriański. Zawiera on w sobie niesamowicie dużo treści, bardzo bogaty jest w treści religijne. Jak również samo słuchanie tych pieśni sprawia człowiekowi ogromną radość i niejako jego dusza wędruje do Pana Boga jest bliżej Pana Boga. I jest to bardzo ważne, żeby dzisiaj, szczególnie my młodzi, rzebyśmy kultywowali tą piękną tradycję naszych praojców, naszych braci zaknników, którzy dawniej w klasztorach opierali się przecież tylko na tym śpiewie. I myślę, że to było takim głównym motorem, z którego jestem bardzo zadowolony, że mogliśmy w czasie tych warsztatów wykonywać właśnie te utwory. Oczywiście były również utwory już XXI w. na pewno bardzo ważne, chociaż bardzo trudne. Wydaje mi się, że o wiele trudniejsze od śpiewu gregoriańskiego, śpiewy czterogłosowe przez które również mogliśmy chwalić Pana Boga na sposób tejże właśnie pieśni w wykonaniu już współczesnym. I myślę, że te warsztaty powinny być kntynuowane częściej ze względu na frekwencję jaka byla, szczególnie wśród ludzi młodych, chociaż byli i ludzie w sile wieku, którzy też byli bardzo zadowoleni z tych warsztatów. I myślę, że jest to śpiew dla każdego, bowiem każdy umie śpiewać, jedi lepiej lub trochę gorzej, ale każdy przez ten śpiew chwali Pana Boga. I to było najważniejsze na tych warsztatach. Jeżeli ktoś miał jakiś większy problem ze śpiewem nic się nie działo, nie został wykluczony z tej wspólnoty, ale tak jak prawdziwa rodzina każdy na sobie polegał. I myślę, że to sprawiło, że te warsztaty mają ogromną przyszłość. Tylko teraz zależy również od nas, żebyśmy chcieli w tym uczestniczyć i żebyśmy podjęli to zadanie, które postawili nam właśnie państwo Sterniccy.
br. Mariusz: Choć od warsztatów upłynęło już kilka dni, to ciągle czuję jakąś burzę pozytywnych emocji, dużo wzruszeń jeszcze jest we mnie, dużo radości. Przede wszystkim tak, jak moi braci już wspominali składam ukłony w stronę państwa Sternickich, szczególnie w stronę pani Magdy, która dała z siebie wszsystko, żeby ten czas był dla nas nie tylko nauką śpiewu, nie tylko nowymi doświadczeniami w muzyce, ale przede wszystkim żebyśmy mogli stać się wielką a może małą rodziną skupioną wokół tajemnicy Karmelu, tajemnicy Matki Bożej. Faktycznie powiedziałeś, że zwieńczeniem tych warsztatów była Msza Święta w uroczystość Niepokalanej, a także finałowy koncert. Natomiast ja bym ten koncert nazwał bardziej nabożeństwem. To było bardziej nabożeństwo, bo śpiewaliśmy sercem nie tylko głosem, gardłem utwory poświęcone Matce Bożej. To było naprawdę piękne nabożeństwo, które nie tylko nam dało wiele wzruszeń, ale tym, którzy przybyli do kościoła karmelitów bosych. Dla mnie osobiście ten czas, to były można powiedzieć w cudzysłowiu rekolekcje adwentowe. Takie nietypowe troszkę. Nie tylko mogłem poznać nowe techniki śpiewania, ale poznać wielu ludzi, którzy przyszli, każdy przyszedł z osobistymi historiami, ze swoimi historiami. Połączona wspólna modlitwa, wspólne przebywanie ze sobą. I myślę, że to było najważniejsze w tym wszystkim, że mogliśmy spojrzeć się z pokorą na drugiego człowiek. Mogliśmy tworzyć tą wielką rodzinę. Dla mnie osobiście to było kolejne doświadczenie muzyczne, ale nowością było to, że było w nim dużo miłości, dużo serca. Starałem się włączyć jak najbardziej czynnie w te warsztaty i postawiłem sobie taką dużą odpowiedzialność ze swojej strony, aby zwieńczenie czyli wspomniane nabożeństwo do Matki Bożej, koncert, jak najlepiej wypadło. Ja śpiewałem w partiach basów. Było nas bardzo mało, bo tylko trzy basy, więc dużo było do zrobienia przed nami, ale myślę że się udało. Akurat staraliśmy się, bo to jeszcze dwóch braci karmelitów bosych, staraliśmy się razem współpracować i myślę, że całkiem dobrze dobrze wyszło. Jeśli chodzi o repertuar, to na nowo, tak mogę powiedzieć, odkryłem kompozytora, młodego kompozytora Piotra Pałkę, którego wcześniej mogłem poznać, kiedy przygotowywał on utwory na płytę podczas wizyty relikwii św. Tereski od Dzieciątka Jezus. Myślę, że to niesamowity młody człowiek, który potrafi ze swojej duszy ze swojej wrażliwości wydobyć dźwięki, przekazać te dźwięki innym ludziom tak, żeby no to nie są zwykłe utwory, to jest przede wszystkim modlitwa tak, jak już na początku wspomniałem.